phone 510 857 765 | dzidziowelove@gmail.com | Pn - pt 8:00 - 16:00
NARODZINY SKRAJNEGO WCZEŚNIAKA 4

Dziś trochę słów od mamy wcześniaka ;p

Kochani zdaje sobie sprawę, z tego, iż będzie kilka, a nawet kilkanaście osób którym nie podobają się wpisy o prywatności rodzinnej :) Jeżeli znajdą się tu takie osoby, po prostu niech zostawią swoje zdanie na ten temat dla Siebie. Wiem, że znajdzie się też duża liczba rodziców, którzy chętnie przeczytają ten wpis.

 18 miesięcy temu niespodziewanie tak szybko na świat przyszła nasz córka Natalia(planowana data porodu to 24.11.2017). Nikt nie spodziewał się tak szybkiej "akcji". Co prawda od 8 tygodnia zaczęły się problemy z ciążą, ciągłe krwawienia, plamienia. Przyczyną tych objawów był polip decidualny, który powstaje często w ciąży poprzez wahania hormonalne. Jeżeli już się pojawi, jego zadaniem jest urosnąć i po prostu odpaść. U nas niestety stało się inaczej. Los chciał, że dany polip rosną, pękał i znowu rosną. Pomimo duphastonu, dużej ilości magnezu, no-spy nie udało się zatrzymać akcji porodowej. W nocy 21 sierpnia z obfitym krwawieniem, skurczami brzucha trafiłam do szpitala w Pszczynie, gdzie przyjmował doktor, który opiekował się mną od początku ciąży. Dodam, że dzień później miałam zgłosić się do szpitala na podanie sterydów, które przyśpieszają rozwinięcie płuc u dziecka. Nie zdążyłam, podano mi tylko 1 zastrzyk a powinnam dostać 3. Lekarze robili co mogli, chcieli zatrzymać akcję porodową. Nie udało się. Po kilku godzinach zostałam przewieziona do szpitala na Goduli w Rudzie Śląskiej. Nawet nie wiecie jak się bałam. Nie wiedziałam co mnie czeka, ciągłe pytanie w mojej głowie czy nasza córka będzie żyć? Przecież to był nie cały 27 tydzień ciąży, dokładnie 26 tydzień i 4 dni. W szpitalu Godula wspaniali lekarze, pielęgniarki, robili co mogli, żebyśmy mogły posiedzieć jeszcze w dwupaku. Po "milionie" badań zapadła decyzja o natychmiastowym cięciu cesarskim. Wtedy dopiero dopadł mnie strach. Strach, obwinianie się o wszystko. Po nie całej godzinie 22.08.2017 roku (97 dni za wcześnie) przyszła na świat Natalka z wagą 910 gram i 36 cm. Mąż zobaczył ją od razu po porodzie, kiedy przewozili ją na 5 piętro na OIOM. Pamiętam jego słowa "Kochanie, ona jest taka maleńka. Da rade, musi dać. Oddycha sama" - kiedy usłyszałam te słowa powiedzmy, że kamień spadł mi z serca. Żyje, oddycha sama, nie było zatrzymania akcji serca - pomyślałam,  to przecież musi być dobrze. Zobaczyłam ją dopiero następnego dnia. Mąż chciał zawieźć mnie na wózku inwalidzkim, ale ja nie chciałam. Skoro Ona daje radę dla nas, ja dam radę dla niej. Kiedy już przeszłam wszystkie zasady czystości min. dezynfekcja dłoni na pierwszym miejscu (jest to bardzo ważne przy wcześniakach, ponieważ każda najmniejsza bakteria zagraża życiu, jeszcze niedojrzałego maleństwa) weszłam, zobaczyłam ją podpiętą do respiratora, tysiące kabelków podłączonych do tej maleńkiej kruszynki. "Dlaczego respirator? Przecież oddychała sama". Po pierwszej dobie Natalka nie miała już siły żeby oddychać sama, przecież była taka maleńka. Oddychanie to wielki wysiłek dla tak malutkiego ciałka. Wtedy nogi mi zmiękły. Tego widoku nie zapomnę do końca życia. Przez całe 65 dni spędzonych na neonatologii w Rudzie Śląskiej wierzyłam i prosiłam Matkę Bożą, żeby pozwoliła nam mieć ją przy sobie. Były dni lepsze, ale tych gorszych też było sporo. Ciągle słyszeliśmy "krok do przodu, dwa kroki do tyłu, wcześniaki tak już mają". Na szczęście respirator oddychał za nią tylko 1 dobę. Później podłączono ją na CPAP (czyli ciągłe dodatnie ciśnienie w drogach oddechowych, najprościej mówiąc, dziecko oddycha samodzielnie, ale utrzymany jest ciągły dopływ powietrza do jego płuc pod niskim ciśnieniem, gdy dziecko robi wydech, pęcherzyki płucne pozostają otwarte i nie zapadają się. To bardzo ułatwia kolejny wdech.). Z czasem podjęto próby odłaczenia ja od tej maszyny. Raz dawała radę, raz nie. "Jeszcze ma czas" - ciocie pielęgniarki nas uspakajały. Nie mogłam zostać z Natalią w szpitalu, w domu czekała na mnie starsza córka, która też mnie potrzebowała, a tak na prawdę nie wiedzieliśmy ile czas spędzimy w szpitalu. Na początku jeździliśmy razem z mężem codziennie, później on musiał wrócić do pracy. Jeździłam sama w tygodniu, a w weekendy jeździliśmy razem. Spędzaliśmy całe dnie przy inkubatorze, kangurowaliśmy każdego dnia (cudowne uczucie mieć na piersiach takie maleństwo, kiedy czujesz bicie serduszka i ten  spokojny oddech na moim ciele). Czytałam jej bajki, opowiadałam co dzieje się w domu, mówiłam ile osób na nią czeka. A kiedy saturacja (zmniejszenie utlenienia krwi) jej spadałam mówiłam po cichu "Natalka weź się ogranij, ja już nie mam siły. Proszę oddychaj ładnie, mamusia i tatuś Cię tak bardzo kochają. Jesteś nam potrzebna." Chcecie to wierzcie, to pomagało. Kiedy pod koniec naszego pobytu w szpitalu poszłam do ordynatora neonatologi i zapytałam kiedy Natalka opuści szpital usłyszałam " przenosimy ją na oddział noworodków, saturacja od dłuższego czasu nie spada, Mała zaczyna jeść z butelki, waga pięknie rośnie, myślę że piątek  najpóźnej sobota będziecie mogli ją zabrać do domu. Wyobraźcie sobie teraz moją radość. Płacząc dzwoniłam do męża, że jeszcze dwa dni i skończy się ten koszmar. W czwartek po południu (26.10.2018), kiedy szłam kąpać Natalkę na oddział noworodków zatrzymał mnie ordynator i powiedział "możecie jutro zabrać córkę do domu, jest już gotowa by opuścić szpital". Cieszyłam się, jak dziecko z lizaka :D Pojechałam do domu a tam do późnych godzin przygotowywaliśmy mieszkanie na przyjazd naszego Wielkiego CUDU do  domu. A teraz powiem Wam tak na prawdę, że nie dzień narodzin Natalii był piękny, tylko 27 październik - dzień w którym to ona wypełniła nasz dom pustką, której gdzieś tam zawsze brakowało.

Po co to wszystko piszę? Po to kochani rodzice, abyście wiedzieli, że jeśli bardzo się w coś wierzy to cuda się zdarzają. Że trzeba wierzyć w siłę naszych dzieci.

Dziś Natalka ma 18 miesięcy, waży 11 kg i mierzy 80 cm. Mimo przeciwności losu rozwija się świetnie. Jest radosną, dużą dziewczynką. Biega, śmieje się z żartów z siostrą, potrafi się sama bawić. Mogła bym tak wymieniać godzinami. Jej radość wypełnia cały nasz dom.

RODZĄ SIĘ WCZEŚNIE, BO MAJĄ WIELE DO ZAOFEROWANIA ŚWIATU :) :D

 

Komentarze do wpisu (4)

11 marca 2019

Cudowna dziewczynka :) zresztą Natalki to uparte dziewczynki :)

13 marca 2019

Pamiętam te wszystkie dni jakby to było wczoraj! Tyle strachu... Ale Natalka jest dzielna i zawsze da radę.

9 czerwca 2019

http://mewkid.net/buy-amoxicillin/ - Buy Amoxicillin Online Amoxicillin Without Prescription cjn.yrjz.dzidziowelove.pl.mzz.is http://mewkid.net/buy-amoxicillin/

9 czerwca 2019

http://mewkid.net/buy-amoxicillin/ - Amoxicillin Online 18 elq.zcyn.dzidziowelove.pl.wfx.hu http://mewkid.net/buy-amoxicillin/

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl